Od same­go począt­ku były kło­po­ty z inwe­sty­cją. Szyb­ko urzęd­ni­cy zaczę­li alar­mo­wać, że może nie zostać ukoń­czo­na na czas, a to ozna­cza­ło­by utra­tę środ­ków unij­nych. Przed­sta­wia­my raport Cen­tral­ne­go Biu­ra Anty­ko­rup­cyj­ne­go doty­czą­cy prze­bu­do­wy i moder­ni­za­cji budyn­ków Fil­har­mo­nii Lubel­skiej i Teatru Muzycz­ne­go – obec­nie Ope­ry Lubelskiej.

Doku­ment powstał 17 maja 2019 roku. Pro­to­kół z kon­tro­li moder­ni­za­cji Teatru Muzycz­ne­go (obec­nie Ope­ra Lubel­ska) i Fil­har­mo­nii Lubel­skiej liczy 146 stron. Inwe­sty­cja – przy­po­mnij­my – towa­rzy­szy­ła dużo bar­dziej spek­ta­ku­lar­ne­mu przed­się­wzię­ciu, czy­li budo­wie Cen­trum Spo­tka­nia Kul­tur.

Teatr w Budowie

Prze­cho­dząc pla­cem Teatral­nym i widząc jasny gmach CSK, moż­na sobie przy­po­mnieć, że w tym miej­scu przez 40 lat stał Teatr w Budo­wie. To mia­ła być lubel­ska ope­ra, któ­rej budo­wa zaczę­ła się na 30-lecie PRL. Pra­ce mia­ły pójść, jak na tam­te cza­sy i moż­li­wo­ści tech­nicz­ne, szyb­ko – bo tyl­ko 10 lat. Jed­nak wiel­ki, lubel­ski teatr nigdy nie powstał. Uda­ło się jed­nak wybu­do­wać pomiesz­cze­nia dla Teatru Muzycz­ne­go i Fil­har­mo­nii Lubelskiej.

Przez lata nie­do­koń­czo­ny gmach stra­szył, a jego los odmie­nił się w 2005 roku, kie­dy zaczę­ła rodzić się kon­cep­cja, żeby w koń­cu budy­nek dokoń­czyć. Powstał pomysł, żeby za pie­nią­dze unij­ne jed­nak wybu­do­wać ope­rę. Moż­na powie­dzieć, że ojcem chrzest­nym tego pomy­słu był Krzysz­tof Cugow­ski, były woka­li­sta Bud­ki Sufle­ra, któ­ry tą ideą zara­ził kolej­nych ludzi kul­tu­ry i poli­ty­ków. Jak mowa o tych dru­gich, to nie bez zna­cze­nia były dzia­ła­nia Janu­sza Pali­ko­ta (wte­dy w PO), któ­re­go fun­da­cja np. ufun­do­wa­ła nagro­dy pie­nięż­ne w kon­kur­sie archi­tek­to­nicz­nym na gmach CSK.

Budo­wa Cen­trum Spo­tka­nia Kul­tur (i zatem tak­że moder­ni­za­cja TM i FL) zaczę­ła się ofi­cjal­nie jesie­nią 2012 roku. CSK zosta­ło otwar­te 22 listo­pa­da 2015 roku. Obcho­dzi­my zatem 10. rocz­ni­cę tego wyda­rze­nia. I z tej oka­zji zaglą­da­my do doku­men­tów CBA.

CBA spraw­dza inwestycje

Cho­dzi o wspo­mnia­ny na począt­ku raport z kon­tro­li reali­za­cji czę­ści inwe­sty­cji. Spra­wa ta ma dwa zna­cze­nia – po pierw­sze: cie­ka­we jest, na co tra­fi­li agen­ci. Po dru­gie: dłu­go Fun­da­cja Wol­no­ści musia­ła wal­czyć o ten dokument.

Wyda­je się, że pro­to­ko­ły z kon­tro­li powin­ny być na stro­nach urzę­dów. Tak robi choć­by Naj­wyż­sza Izba Kon­tro­li. Tak zresz­tą naka­zu­je usta­wa o dostę­pie do infor­ma­cji publicz­nej. CBA nie chwa­li się jed­nak publicz­nie wyni­ka­mi swo­ich usta­leń. Na stro­nie biu­ra moż­na zna­leźć infor­ma­cje o wsz­czę­ciu wybra­nych kon­tro­li lub lako­nicz­ne o ich efek­tach. Tak było np. w przy­pad­ku Dwor­ca Lublin, gdzie CBA wspo­mnia­ło o zakoń­cze­niu kon­tro­li. Agen­ci wska­za­li wów­czas jedy­nie, że mogło dojść do szko­dy na pozio­mie 7,5 mln zł i że zło­żo­no zawia­do­mie­nie do pro­ku­ra­tu­ry o prze­kro­cze­niu upraw­nień przez urzęd­ni­ków. O tym, że pro­ku­ra­tu­ra umo­rzy­ła to postę­po­wa­nie, CBA już nie napisało.

W tej spra­wie o pro­to­kół wystą­pi­ła Fun­da­cja Wol­no­ści. CBA udo­stęp­ni­ło infor­ma­cje dopie­ro w momen­cie, gdy ta zło­ży­ła skar­gę do sądu.

CBACSK

Wróć­my jed­nak do pro­to­ko­łu doty­czą­ce­go CSK, FL i TM. Agen­ci spraw­dza­li doku­men­ta­cję z aż czte­rech kaden­cji Sej­mi­ku Woje­wódz­twa Lubel­skie­go, a sama kon­tro­la trwa­ła od 21 sierp­nia 2018 r. do 17 maja 2019 roku. Była tak dro­bia­zgo­wa, że CBA nie tyl­ko opie­ra­ło się na przed­sta­wio­nych mu doku­men­tach, ale powo­ła­ło wła­sne­go bie­głe­go z dzie­dzi­ny budownictwa.

Agen­ci roz­ma­wia­li z wszyst­ki­mi naj­waż­niej­szy­mi pra­cow­ni­ka­mi Urzę­du Mar­szał­kow­skie­go. W pro­to­ko­le pada­ją nazwi­ska kolej­nych mar­szał­ków woje­wódz­twa: Jaro­sła­wa Zdroj­kow­skie­go (wte­dy PiS), Krzysz­to­fa Grab­czu­ka (PO), Krzysz­to­fa Het­ma­na (PSL), Sła­wo­mi­ra Sosnow­skie­go (PSL) i Jaro­sła­wa Sta­wiar­skie­go (PiS).

Wszy­scy, przez lata, zaj­mo­wa­li się inwe­sty­cją za nie­mal 172 mln zł (budo­wa CSK i moder­ni­za­cja TM i FL). Ta kwo­ta jesz­cze dziś robi wra­że­nie, a 10 lat temu była po pro­stu astro­no­micz­na. Zaznacz­my, że z budże­tu woje­wódz­twa na ten cel prze­ka­za­no tyl­ko 20 mln zł. Pozo­sta­ła kwo­ta pocho­dzi­ła z fun­du­szy pań­stwo­wych i unij­nych. Sama część TM i FL to koszt nie­mal 44,5 mln zł.

Kon­kurs i przetarg

W 2009 roku został ogło­szo­ny kon­kurs na pro­jekt CSK. Wygrał go sław­ny archi­tekt Bole­sław Stel­mach (dziś jest dyrek­to­rem Naro­do­we­go Insty­tu­tu Archi­tek­tu­ry czy peł­no­moc­ni­kiem pre­zy­den­ta Lubli­na ds. prze­bu­do­wy Pod­zam­cza), któ­ry potem otrzy­mał zle­ce­nie dokład­ne­go zapro­jek­to­wa­nia całe­go gma­chu. Pod­pi­sa­na ze Stel­ma­chem umo­wa opie­wa­ła na nie­mal 8 mln zł.

Doku­men­ta­cja pro­jek­to­wa będą­ca przed­mio­tem odbio­ru musia­ła być zaopa­trzo­na w wykaz opra­co­wań oraz pisem­ne oświad­cze­nie Wyko­naw­cy, że zosta­ła wyko­na­na zgod­nie z niniej­szą umo­wą, obo­wią­zu­ją­cy­mi prze­pi­sa­mi tech­nicz­no-budow­la­ny­mi oraz jest w sta­nie kom­plet­nym z punk­tu widze­nia celu, któ­re­mu ma słu­żyć” – czy­ta­my w doku­men­tach CBA i dalej: „Według § 7 Wyko­naw­ca zobo­wią­zał się do spra­wo­wa­nia nad­zo­ru autor­skie­go przy reali­za­cji inwe­sty­cji wyko­ny­wa­nych na pod­sta­wie doku­men­ta­cji pro­jek­to­wych, a w przy­pad­ku wyko­ny­wa­nia nad­zo­ru autor­skie­go przez peł­no­moc­ni­ka Wyko­naw­ca zobo­wią­zał się do przed­ło­że­nia Zama­wia­ją­ce­mu sto­sow­nych peł­no­moc­nictw i pono­sze­nia odpo­wie­dzial­no­ści za dzia­ła­nia peł­no­moc­ni­ków jak za dzia­ła­nia wła­sne”.

Jed­nak szyb­ko zaczę­ły nad­cho­dzić kło­po­ty. Pro­jek­tów nie było na czas i w grud­niu 2010 r. ówcze­sny mar­sza­łek Krzysz­tof Het­man ostrze­gał, że w grę wcho­dzi roz­wią­za­nie umo­wy z pra­cow­nią Bole­sła­wa Stel­ma­cha i ogło­sze­nie nowe­go prze­tar­gu. – Stra­ci­li­śmy zaufa­nie do nasze­go part­ne­ra (pra­cow­ni Bole­sła­wa Stel­ma­cha – red.), więc pod­ję­li­śmy dzia­ła­nia zwią­za­ne z przy­go­to­wa­niem nowe­go kon­kur­su, któ­ry miał­by wyło­nić pro­jek­tan­ta Cen­trum Spo­tka­nia Kul­tur – mówił wte­dy Het­man „Kurie­ro­wi Lubelskiemu”.

Uda­ło się jed­nak zała­go­dzić ten spór i budo­wa w koń­cu ruszy­ła. Wyko­naw­cą zosta­ła fir­ma Budi­mex. W tej inwe­sty­cji zda­rzy­ło się nie­mal wszyst­ko – opóź­nie­nia, zastrze­że­nia wyko­naw­cy, spo­ry z pro­jek­tan­tem. I to wszyst­ko poka­zu­je wła­śnie raport CBA.

Oka­zu­je się tak­że, że kło­po­ty powsta­wa­niu CSK oraz moder­ni­za­cji TM i FL towa­rzy­szy­ły od począt­ku. W pro­to­ko­le CBA moż­na np. prze­czy­tać, że bie­gła sądo­wa oce­ni­ła, że „zamó­wie­nie zosta­ło zre­ali­zo­wa­ne w cało­ści, tzn. zgod­nie z umo­wa­mi”, ale też przy­zna­ła, że już po zakoń­cze­niu budo­wy nie został roz­wią­za­ny pro­blem aku­sty­ki sali kon­cer­to­wej Fil­har­mo­nii Lubel­skiej.

To kwe­stia cią­gną­ca się przez lata. Cho­dzi o to, że sala po prze­bu­do­wie nie speł­nia­ła ocze­ki­wań muzy­ków i widzów. Trze­ba było doko­ny­wać kolej­nych zmian, żeby goście kon­cer­tów w wie­lu miej­scach cokol­wiek sły­sze­li. Co gor­sza, sami muzy­cy narze­ka­li, że nie sły­sze­li się nawzajem.

Wyglą­da na to, że wyni­ka to z począt­ko­wych błę­dów. „Wyko­naw­ca Pro­jek­tu został zwy­cięz­cą kon­kur­su pomi­mo, że jego pro­jekt uzy­skał 14,28 pkt w kate­go­rii „funk­cjo­nal­ność”. Pierw­sze miej­sce w tej kate­go­rii i 20 pkt przy­zna­no uczest­ni­ko­wi Blond & Roux Archi­tec­tes z Fran­cji. Biu­ro Archi­tek­to­nicz­ne Stel­mach i Part­ne­rzy uzy­ska­ło nato­miast wię­cej, bo 15 pkt, w kate­go­rii „ter­min wyko­na­nia”. Zapro­po­no­wa­ło 320 dni, a archi­tek­ci z Fran­cji (472 dni) otrzy­ma­li 10,16 pkt” – przy­ta­cza CBA. Osta­tecz­nie biu­ro Stel­ma­cha prze­ka­za­ło doku­men­ta­cję po 882 dniach.

Pro­ble­ma­tycz­na współpraca

Z rapor­tu wyni­ka, że wie­le spor­nych momen­tów doty­czy­ło pro­jek­to­wa­nia moder­ni­za­cji. Agen­ci, oce­nia­jąc sytu­ację, piszą wręcz, że współ­pra­ca z pro­jek­tan­tem od począt­ku ukła­da­ła się pro­ble­ma­tycz­nie. Już w stycz­niu 2010 r. kon­sul­tant oce­nia­ją­cy pro­gram funk­cjo­nal­no-użyt­ko­wy pisał, że nie reko­men­du­je jego zatwier­dze­nia. W poło­wie maja tego same­go roku zarząd woje­wódz­twa pona­glał pro­jek­tan­ta i naci­skał, aby przed­sta­wił zało­że­nia pro­jek­to­we zgod­ne z ocze­ki­wa­nia­mi. Były kolej­ne spo­tka­nia i roz­mo­wy, aż w koń­cu archi­tekt orzekł, że zmian w pro­jek­cie nie doko­na „gdyż nie ma na to cza­su”. Biu­ro Archi­tek­to­nicz­ne Stel­mach i Part­ne­rzy sta­ło na sta­no­wi­sku, że ina­czej niż wła­dze woje­wódz­twa rozu­mie zapi­sy umo­wy i wyko­na­nie doku­men­ta­cji projektowej.

Wte­dy w Urzę­dzie Mar­szał­kow­skim zapa­li­ła się czer­wo­na lamp­ka. To był wyraź­ny sygnał, że inwe­sty­cji może się nie udać zre­ali­zo­wać w zapi­sa­nych w har­mo­no­gra­mie terminach.

To się zemści­ło kil­ka lat póź­niej. Jed­ną z atrak­cji CSK jest kolo­ro­wa, świe­cą­ca fasa­da. Mia­ła za nią zapła­cić UE, ale nie uda­ło się wszyst­kich prac wyko­nać do koń­ca 2016 roku. Dla­te­go 2,5 mln zł na fasa­dę musia­ło pójść z budże­tu województwa.

Wróć­my jed­nak do roku 2010. Urzęd­ni­cy mar­szał­ka zaczę­li, wobec kło­po­tów, reko­men­do­wać roz­wią­za­nie umo­wy z biu­rem Bole­sła­wa Stelmacha.

W grud­niu 2010 roku doszło do stra­te­gicz­ne­go spo­tka­nia, w któ­rym UMWL repre­zen­to­wał Jacek Sob­czak (PO), ówcze­sny czło­nek zarzą­du woje­wódz­twa. Sob­czak zna­ny był z tego, że naci­skał na dotrzy­my­wa­nie ter­mi­nów i nie zga­dzał się na dro­gie roz­wią­za­nia architektoniczne.

Pan Bole­sław Stel­mach potwier­dził brak „poro­zu­mie­nia z Zama­wia­ją­cym co do zakre­su przed­mio­tu zamó­wie­nia”, tj. zakre­su pro­jek­tu koniecz­ne­go do wyko­na­nia zgod­nie z umo­wą przy jed­no­cze­snym zacho­wa­niu budże­tu inwe­sty­cji i zgod­no­ści z poli­są ubez­pie­cze­nio­wą (…)” – CBA cytu­je spo­rzą­dzo­ną wów­czas notatkę.

Stel­mach zaczął gro­zić Urzę­do­wi Mar­szał­kow­skie­mu sądem. Jego biu­ro nie zga­dza­ło się na przed­sta­wia­ne pro­po­zy­cje zmian w pro­jek­cie, a jeden z archi­tek­tów okre­ślił te pomy­sły mia­nem „gnio­tów”.

UMWL też grał twar­do. Leszek Bura­kow­ski, ówcze­sny dyrek­tor Depar­ta­men­tu Orga­ni­za­cyj­no-Praw­ne­go, mówił, że ocze­ku­je, iż „archi­tekt prze­sta­nie cią­gle opo­wia­dać o pro­jek­cie, a zacznie go reali­zo­wać”.

Jed­nak wła­dzom woje­wódz­twa bar­dzo zale­ża­ło na tej inwe­sty­cji. Tak bar­dzo, że zaczę­ły mięk­nąć wobec posta­wy pro­jek­tan­ta. O ile w grud­niu 2010 mar­sza­łek Krzysz­tof Het­man gro­ził zerwa­niem umo­wy, to już pół roku póź­niej miał inne nasta­wie­nie. Kie­dy pod­le­ga­ją­cy mu urzęd­ni­cy reko­men­do­wa­li takie roz­wią­za­nie i ostrze­ga­li, że CSK nie będzie goto­we na czas, Het­man dzia­łał inaczej.

Jaspers też miał obawy

20 czerw­ca 2011 roku krą­ży­ła mię­dzy urzęd­ni­ka­mi infor­ma­cja o pro­ble­mach. „Mar­sza­łek Krzysz­tof Het­man pole­cił aby wykre­ślić ze zło­żo­nej infor­ma­cji nastę­pu­ją­ce sło­wa, cyt: „Z uwa­gi na powyż­sze infor­ma­cje oraz bar­dzo dłu­gi okres wyko­ny­wa­nia doku­men­ta­cji budow­la­nej przez Biu­ro Stel­mach i Part­ne­rzy tut. Depar­ta­ment infor­mu­je o dużym praw­do­po­do­bień­stwie nie zre­ali­zo­wa­nia inwe­sty­cji w ter­mi­nie i roz­li­cze­nia środ­ków pomo­co­wych Unii Euro­pej­skiej na reali­za­cję przed­się­wzię­cia”.

Zanie­po­ko­jo­na była też już unij­na agen­da Jaspers, któ­ra ma poma­gać w reali­za­cji inwe­sty­cji ze środ­ków UE.

Spo­tka­nia w CSK odby­wa­ły się regu­lar­nie. Jed­no z nich mia­ło miej­sce 1 lip­ca 2011 roku. Wów­czas jeden z urzęd­ni­ków został poin­for­mo­wa­ny przez Sob­cza­ka, że Anna Augu­sty­niak (ówcze­sna sekre­tarz woje­wódz­twa, a dziś zastęp­czy­ni pre­zy­den­ta Lubli­na) pro­si o wykre­śle­nie z pisem­nej infor­ma­cji, że „ist­nie­je poważ­ne zagro­że­nie ter­mi­nu reali­za­cji inwe­sty­cji”. Cho­dzi­ło o spo­re opóź­nie­nie. Prze­targ, któ­ry miał wyło­nić wyko­naw­cę, nie był jesz­cze ogło­szo­ny i wycho­dzi­ło na to, że na pra­ce budow­la­ne zosta­nie zale­d­wie 2,5 roku.

Urzęd­nik się jed­nak sprze­ci­wił. Nie wykre­ślił kło­po­tli­we­go zdania.

Uczest­ni­cy spo­tka­nia przy­ję­li moje oświad­cze­nie, po czym opu­ści­łem gabi­net Człon­ka Zarzą­du Woje­wódz­twa Lubel­skie­go Pana Jac­ka Sob­cza­ka” – napi­sał potem w notat­ce służbowej.

Coś się jed­nak ruszy­ło. W stycz­niu 2012 roku UMWL zgo­dził się pocze­kać na peł­ną doku­men­ta­cję pro­jek­to­wą, ale już pół roku póź­niej nali­czył pra­cow­ni Stel­ma­cha kary umow­ne. Łącz­nie ponad 3,2 mln zł.

Zastrze­że­nia były np. do bra­ku kom­pu­te­ro­wych ana­liz aku­sty­ki w sali kon­cer­to­wej. Jed­nak urzęd­ni­cy final­nie doszli do wnio­sku, że pomia­ry wyko­na się już po zakoń­cze­niu budo­wy i wów­czas będą moż­li­we ewen­tu­al­ne pra­ce dodatkowe.

CBA protokół z kontroli foto

Aku­sty­ka

I tak budo­wa dobrnę­ła do koń­ca. Jed­nak gdy w 2015 roku muzy­cy i chó­rzy­ści FL zor­ga­ni­zo­wa­li pró­bę w odno­wio­nej sali kon­cer­to­wej, wszyst­kie pro­ble­my wyszły na jaw. Po prze­pro­wa­dzo­nych bada­niach biu­ro Stel­ma­cha uzna­ło, że „wła­ści­wo­ści estra­dy nie są satys­fak­cjo­nu­ją­ce dla muzy­ków orkie­stro­wych i wyma­ga­ją korek­ty”. Roz­wią­za­niem były prze­rób­ki. I to dro­gie – bo po następ­nych bada­niach powstał kosz­to­rys wska­zu­ją­cy na kwo­tę pra­wie 670 tys. zł.

Potem było kolej­ne bada­nie, któ­re kosz­to­wa­ło 70 tys. zł. Wyka­za­ło, że pro­ble­mów do roz­wią­za­nia jest spo­ro. Dźwięk nie­sie się po sali źle, altó­wek nie sły­chać, a klar­ne­ty są za gło­śne. W ogó­le wyma­ga­ło to „gry siło­wej” i szko­dzi­ło walo­rom arty­stycz­nym. Część pro­ble­mów moż­na było roz­wią­zać ina­czej usta­wia­jąc orkie­strę, ale nie­któ­rych bez prze­bu­do­wy sali nie dało się wyeliminować.

Urząd Mar­szał­kow­ski pierw­szy prze­targ doty­czą­cy prze­ró­bek ogło­sił w kwiet­niu 2018 roku, lecz nikt się do nie­go nie zgło­sił. Ponow­na pró­ba mia­ła miej­sce w lutym 2019 roku. UMWL chciał wydać 350 tys. zł, ale jedy­na ofer­ta w prze­tar­gu wyno­si­ła pra­wie 570 tys. zł.

Zno­wu się nie udało.

Osta­tecz­nie uda­ło się zna­leźć wyko­naw­cę prac, ale dopie­ro w 2019 roku, za 518 tysię­cy złotych.

Zapła­cił za to samo­rząd woje­wódz­twa. CBA w swo­im rapor­cie jasno stwier­dza, że Urząd Mar­szał­kow­ski „nie pod­jął dzia­łań w kie­run­ku usta­le­nia osób odpo­wie­dzial­nych za nie­wła­ści­wie funk­cjo­nu­ją­cą aku­sty­kę w Fil­har­mo­nii Lubel­skiej. Tym samym nie zre­ali­zo­wał pla­no­wa­nych dzia­łań zapo­wia­da­nych m.in. w notat­kach odno­śnie obcią­że­nia kosz­ta­mi napra­wy aku­sty­ki pro­jek­tan­ta”.

A ter­min docho­dze­nia należ­no­ści upły­nął w maju 2015 roku.

Pod­su­mo­wu­jąc. CBA wyli­cza, że budo­wa CSK oraz moder­ni­za­cja FL i TM, przez błę­dy w pro­jek­tach, któ­re trze­ba było kory­go­wać jesz­cze na eta­pie budo­wy, kosz­to­wa­ły nie­mal 1 mln zł.

Z doku­men­tów wyni­ka, że opóź­nie­nia w pro­wa­dze­niu inwe­sty­cji spo­wo­do­wa­ne były m.in. błę­da­mi logi­stycz­ny­mi na eta­pie opra­co­wy­wa­nia har­mo­no­gra­mu bazo­we­go, nie­wy­star­cza­ją­cym tem­pem robót w sto­sun­ku do zało­żo­nych sił, nie­do­sta­tecz­nym zaawan­so­wa­niem prac w zakre­sie robót roz­biór­ko­wych, kon­struk­cyj­nych, muro­wych, docie­ple­nio­wych, dekar­skich oraz wykoń­cze­nio­wych, wpro­wa­dze­niem zmian pro­jek­to­wych wyni­ka­ją­cych z nie­do­cią­gnięć pro­jek­to­wych ujaw­nia­ją­cych się w trak­cie moder­ni­za­cji, dłu­gim ocze­ki­wa­niem na opra­co­wa­nia rewi­zji doku­men­ta­cji pro­jek­to­wej (…) a tak­że dłu­gim ocze­ki­wa­niem na róż­ne­go rodza­ju decy­zje, posta­no­wie­nia, wyja­śnie­nia umo­wy oraz sta­no­wi­ska ze stro­ny UMWL – dłu­gość podej­mo­wa­nia decy­zji powo­do­wa­ła znacz­ny upływ cza­su, co bez­po­śred­nio wpły­wa­ło na spo­wol­nie­nie pro­ce­su inwe­sty­cyj­ne­go” – tak całość oce­nia CBA.

Fun­da­cja Wol­no­ści sta­ra się o ujaw­nie­nie kolej­nych doku­men­tów przez CBA, m.in. listy prze­pro­wa­dzo­nych kon­tro­li. Sta­ra się też dotrzeć do pro­to­ko­łu z kon­tro­li na Dwor­cu Lublin. CBA, podob­nie jak Urząd Mia­sta Lublin (któ­ry tak­że go posia­da, a Fun­da­cja wnio­sła o jego udo­stęp­nie­nie), nie udo­stęp­ni­ły tego doku­men­tu, zasła­nia­jąc się trwa­ją­cym postę­po­wa­niem pro­ku­ra­tor­skim. I choć postę­po­wa­nie w tej spra­wie już się zakoń­czy­ło, to ujaw­nie­nia doku­men­tów odma­wia tak­że prokuratura.

Na pew­no nie budu­je to zaufa­nia do insty­tu­cji publicz­nych i budzi sko­ja­rze­nia z zamia­ta­niem spra­wy „pod dywan”. Z dru­giej stro­ny padły zarzu­ty wobec urzęd­ni­ków. Oby­wa­te­le powin­ni wie­dzieć, o co byli podej­rza­ni i dla­cze­go oka­za­ło się to wyssa­ne z pal­ca. Tym bar­dziej, że poli­ty­cy wie­lo­krot­nie powta­rza­ją, że CBA dzia­ła na poli­tycz­ne zle­ce­nie – mówi Krzysz­tof Kowa­lik z Fun­da­cji Wolności.

Doda­je, że inter­wen­cji CBA na Dwor­cu Lublin ocze­ki­wał­by w zupeł­nie innych miej­scach. Podob­nych jak w przy­pad­ku Fil­har­mo­nii. – W wyni­ku błę­dów pro­jek­to­wych budo­wa dwor­ca się wydłu­ży­ła. Nie cho­dzi tyl­ko o kwe­stie słyn­nych scho­dów, bo pro­ble­mów było spo­ro wię­cej. To dodat­ko­we kosz­ty, któ­re póki co poniósł lubel­ski podat­nik – kwi­tu­je.

Raport CBA znaj­du­je się w tym miejscu

Fot. Łukasz Frączek/Filharmonia Lubelska