Miejska komisja odrzuciła petycję Fundacji Wolności. Teraz ruch Rady Miasta

Komisja Skarg, Wniosków i Petycji nie przystała na propozycję Fundacji Wolności, która chciała – wzorem innych miast – podnieść podatki za lokale mieszkalne, które w rzeczywistości są inwestycjami biznesowymi. To sprawy nie kończy, bo teraz wypowie się Rada Miasta. Niestety wynik głosowania jest łatwy do przewidzenia.

– Petycja dotyczy podjęcia przez Radę Miasta uchwały, która wyznaczy prezydentowi Lublina kierunki działania w zakresie pobierania podatków od nieruchomości od lokali, budynków, części budynków mieszkalnych niezwiązanych z zaspokajaniem potrzeb mieszkaniowych, a wykorzystywanych w celu prowadzenia działalności gospodarczej – przypominał podczas posiedzenia Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miasta Lublin Krzysztof Jakubowski, prezes Fundacji Wolności. – Jest to podobna inicjatywa jak ta, którą we wrześniu podjęła Rada Miasta Krakowa – dodał.

Wyższe podatki, jak się na mieszkaniu zarabia

Fundacja Wolności zwróciła się do Rady Miasta z petycją, aby wzorem innych miast zająć się problemem zarabiania na mieszkaniach. Chodzi o dosyć sprytne biznesowe posunięcie deweloperów, funduszy inwestycyjnych czy osób prywatnych, które mają lokale mieszkalne, ale nie zamierzają ich zamieszkiwać. Albo stoją puste, czekając na dalszy wzrost cen za metr kwadratowy, albo są wynajmowane okazjonalnie – np. turystom.

Gołym okiem widać, że nie jest to zatem mieszkanie – nie jest to lokal służący zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych. To lokal biznesowy, który de facto służy prowadzeniu działalności gospodarczej. Problem w tym, że nadal za takie lokale płaci się niższe stawki podatkowe niż od powierzchni związanych z działalnością gospodarczą.

Fundacja Wolności chciała nakłonić radnych i prezydenta, aby zmienić ten stan rzeczy.

W Lublinie podatek od nieruchomości w tym roku wynosi 1,15 zł/mkw. pow. użytkowej budynków mieszkalnych oraz 33,10 zł/mkw. dla budynków związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej oraz od budynków mieszkalnych lub ich części zajętych na prowadzenie działalności gospodarczej. Naliczanie podatku w wysokości 33,10 zł/mkw. zamiast – jak do tej pory – 1,15 zł/mkw. będzie oznaczać również istotne wpływy do budżetu miasta” – pisała Fundacja Wolności i podkreślała, że takie posunięcie przyczyni się także do większej rotacji niezamieszkałych mieszkań, co w interesie dewelopera będzie oznaczało szybszą sprzedaż lokalu.

FW miała przy tym w ręku mocne argumenty prawne. Otóż zgodnie z orzeczeniem Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 21 października 2024 r., sygn. akt III FPS 2/24, przesądzono, „że lokale mieszkalne, które służą podatnikowi (właścicielowi) do prowadzenia działalności gospodarczej, mogą wciąż być objęte stawką podatkową właściwą dla lokali mieszkalnych, pod warunkiem że są one przeznaczone na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych. A contrario te lokale, które mimo klasyfikacji w ewidencji gruntów i budynków jako mieszkalne po pierwsze nie są przeznaczone na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych i po drugie pozostają w dyspozycji przedsiębiorcy (podatnika podatku od nieruchomości), stanowiąc element jego strategii gospodarczej, należy traktować jako budynki lub ich część zajęte na prowadzenie działalności gospodarczej” – przytoczyła w pismach do prezydenta Lublina i radnych Fundacja Wolności.

Długie czekanie na decyzje

FW złożyła petycje (dwie – do rady i do prezydenta) 5 września. Po około miesiącu wiceprzewodnicząca RM Anna Ryfka przekazała pismo, w którym poinformowała, że petycja została przekazana do Prezydenta Miasta Lublin, bo Rada Miasta Lublin nie posiada uprawnień w zakresie złożonej petycji.

To było błędne zrozumienie sprawy, bo radni mają pełne prawo zająć się tą sprawą. Taka interpretacja przepisów – zgodnie z tym, co sądziła radna Rybka – doprowadziłaby do tego, że to prezydent decydowałby, czym mają się zajmować radni.

Finalnie, po ponad trzech miesiącach (ustawowy termin na rozpatrzenie wynosi trzy miesięce), komisja petycji pochyliła się nad petycją FW.

Radni prezydenta za odrzuceniem petycji

Komisja odrzuciła petycję. Za takim stanowiskiem głosowali radni klubu prezydenta Krzysztofa Żuka: Anna Glijer, Marta Gutkowska, Konrad Wcisło i Zbigniew Jurkowski.

Przeciwko odrzuceniu petycji byli radni PiS: Piotr Popiel, Piotr Gawryszczak, Andrzej Pruszkowski.

Zanim jednak doszło do głosowania, odbyła się dyskusja.

 Jak rozumiem, dwa duże samorządy miejskie – najpierw Katowice, a później Kraków – takie uchwały podjęły. I nie zostały uchylone. Są w obiegu prawnym. To, że minister ma taki, a nie inny pogląd w jakiejś sprawie, jesteśmy przyzwyczajeni do tego – mówił Andrzej Pruszkowski.

Tu wyjaśnijmy, że formalnie taką uchwałę podjęli radni Krakowa, a w Katowicach jest to interpretacja samego prezydenta miasta. Dodajmy także, że opinia, o której mówił radny Pruszkowski, to analiza ministra finansów, o którą wystąpił prezydent Lublina. Zgodnie z odpowiedzią – jak mówiła przewodnicząca komisji Anna Glijer – wprowadzenie takiej podatku „jest niemożliwe”.

– W sentencji uchwały NSA nie wypowiedział się natomiast na temat opodatkowania lokali mieszkalnych będących w posiadaniu deweloperów, które nie zostały sprzedane lub wynajęte. W konsekwencji uchwała nie powinna budzić wątpliwości w zakresie opodatkowania niezamieszkałych budynków/lokali mieszkalnych do czasu ich sprzedaży przez przedsiębiorcę – czytamy w piśmie, podpisanym przez Dorotę Lewkowicz, zastępcę dyrektora Departamentu Podatków i Opłat Stanowiących Dochód Jednostek Samorządu Terytorialnego.

Czynsz 1 zł

Radny Pruszkowski wytykał, że cała ta kwestia w Polsce rozstrzygnie się finalnie dopiero wtedy, gdy ktoś z nałożonym wyższym podatkiem odwoła się do sądu, a ten orzeknie, czy rację mają samorządy, czy jednak biznes.

– Są jeszcze sądy w Rzeczypospolitej – mówił radny Pruszkowski.

– Ta petycja jest bardzo ciekawa – mówił z kolei Piotr Popiel. – Bez względu na to, jakie zawirowania prawne temu towarzyszą, to zdecydowałbym się, żeby taką uchwałę podjąć. My, jako opozycja, wielokrotnie zwracaliśmy uwagę, że zbyt mało pracujemy nad stroną dochodową budżetu miasta. Jeżeli jest tak, że inne rady miasta te uchwały mają, to należy zrobić także u nas, by taka uchwała funkcjonowała przez rok i to będą pieniądze, które zostaną w budżecie miasta – mówił o zagrożeniu uchylenia przepisów przez sądy.

Zupełnie inne spojrzenie miał Zbigniew Jurkowski. Przekonywał, że rynek deweloperski na wschodzie Polski różni się od tego w Krakowie czy Katowicach i nie powinniśmy wzorować się na nakładaniu na przedsiębiorców nowych podatków.

Jeszcze dalej poszedł Konrad Wcisło. – Skąd miasto miałoby mieć informacje, które lokale są wynajmowane, a które nie są wynajmowane? – stawiał pytania radny klubu prezydenta. – Czy nie wejdziemy w taką patologię, że lokale będą wynajmowane ludziom za przysłowiową złotówkę? I wtedy jest już lokal wynajmowany. To prowadziłoby do patologii. Ta uchwała – moim zdaniem – nie ma prawa funkcjonować – dodał.

Choć radny Pruszkowski odparował, że jeżeli mieszkańcy Lublina będą mogli wynająć mieszkanie za 1 zł, to jest to dobra inicjatywa.

Miasto nie ustala podatków

– Prezydent miasta nie działa w swoim imieniu, tylko jako organ podatkowy. Jako wydział podatków wykonujemy działania jako organ podatkowy. Organ musi działać w granicach prawa. Prawo jest stanowione i przepisy ordynacji podatkowej wskazują tryb postępowania, natomiast ustawa o podatkach lokalnych mówi o zasadach opodatkowania nieruchomości – zaczęła wywód Anna Chmielewska, dyrektor Departamentu Finansów Urzędu Miasta.

Tłumaczyła, że budżet miasta musi być stabilny i nie mogą pojawiać się nagłe nadpłaty wynikające np. z błędnego opodatkowania nieruchomości.

– Zastanówmy się zdroworozsądkowo, czy taka uchwała może być dla mnie, jako organu podatkowego, podstawą prawną wydawania decyzji? Nie – tłumaczyła i zaznaczała, że jest za zwiększaniem dochodów miasta, ale w tej sytuacji nie jest łatwo udowodnić, że lokal mieszkalny jest zajęty pod działalność gospodarczą przez kilka miesięcy, a nawet kilka lat.

– Najtrudniejsze jest sprawdzenie, czy nieruchomości nie są wynajęte na cele mieszkaniowe. Musimy też pamiętać, że generalnie uchwała, na podstawie której to wszystko się zaczęło w Katowicach, nie dotyczyła zajętości lokali mieszkalnych, tylko najmu krótko- i długoterminowego. To był problem Katowic – mówiła dyrektor i tłumaczyła, że w największych miastach wielkie fundusze inwestycyjne faktycznie skupują i optymalizują setki mieszkań. W Lublinie z takim modelem działania się nie spotkała.

Radni PiS dążyli do przyjęcia petycji, radni klubu prezydenta byli przeciw.

Jednak komisja odrzuciła petycję. To nie koniec sprawy, bo teraz sprawą zajmie się Rada Miasta.

Jednak układ sił (przy tym, że prezydent ma większość w radzie) wskazuje, że rada zgodzi się ze zdaniem komisji.