Aktualności

29 Marzec

Rady Dzielnic – dla integracji mieszkańców

Aktualności

Rada Dzielnicy dzięki temu, że jest wybierana na dość małym terenie i w dość małej społeczności pojedynczej dzielnicy ma potencjał by być instytucją integrującą społeczność mieszkańców.

Z racji znikomych kompetencji (to ciało wyłącznie opiniotwórcze) i niewielkich środków finansowych (aktualnie 129 tysięcy złotych) chciałbym widzieć w Radach Dzielnic (RD) oparcie dla mieszkańców w ich problemach i instytucję wspierającą do osiągania sukcesów.

Osobiście nie widzę zbyt wielu instytucji lub kół integrujących mieszkańców, ten ruch dopiero zaczyna się budzić. Powstają gdzieniegdzie fundacje lub stowarzyszenia, lecz jest ich niewiele, a ich oddziaływanie jest rzadko zauważalne. Natomiast RD są powołane uchwałą Rady Miasta, są wpisane w strukturę miasta i – na ten moment – możemy być pewni, że istnieją.

Piszę “na ten moment”, gdyż pojawiają się głosy, że RD są nam niepotrzebne. Pokusa takiego stanowiska jest duża, właśnie przez brak kompetencji i niewielkie środki finansowe. RD ma dla większości mieszkańców mały wpływ na rzeczywistość jaką widzimy. Za 129 tysięcy złotych można wyremontować 130 metrów chodnika czyli niewielki fragment, to może nawet nie być pełna przecznica. Ale może chodnik to po prostu nie najlepszy sposób na wydawanie pieniędzy z rezerwy budżetowej (tak oficjalnie nazywają się pieniądze, którymi dysponuje RD w ramach budżetu miasta Lublina)?

W ramach BO na dzielnicy Dziesiąta realizowany był projekt “Podwórka na temat czyli czarujemy przestrzeń Dzielnicy Dziesiąta” o wartości 195 800 zł. To więcej niż ma do dyspozycji RD, ale projekt przebiegał niemal przez cały rok kalendarzowy, animował kilka miejsc na całej dzielnicy, angażował mieszkańców w różnych grupach wiekowych, zmienił korzystnie kilka miejsc i interesował media praktycznie przez cały czas realizacji.

Takie wydarzenie spełnia warunki wydawania pieniędzy w ramach rezerwy celowej, ale w przeciwieństwie do chodnika dociera do większej liczby mieszkańców i interesuje media, w których można przekazać kto jest pomysłodawcą – po prostu, zareklamować RD. Przy okazji takich wydarzeń można prowadzić dyżury Radnych w terenie. Wydarzenia kulturalne i chodnik są tak samo potrzebne, w gestii RD jest zdecydować co jest mieszkańcom bardziej potrzebne.

Warto przemyśleć czy może jednak poinformować mieszkańców o swoim istnieniu poprzez wydarzenie kulturalne szeroko opisywane w mediach, tym samym zaprosić na posiedzenie i tam pomóc w staraniach o chodnik?

Zwolennicy likwidacji RD mają kolejny pretekst, pojawił się on w Lublinie w 2014 roku a jest nim Budżet Obywatelski (BO). W pierwszej edycji mieszkańcy dysponowali sumą 10 mln zł., a w kolejnych już 15 mln zł.

Dla porównania sum, każda rada dzielnicy dysponuje aktualnie 129 tys. zł. Dzielnic jest 27 co daje razem 3 483 000 zł. W puli BO jest ponad cztery razy więcej środków. Stąd głosy od zwolenników RD by dać RD więcej środków z budżetu miasta lub w ramach BO albo wpływ na BO.

Pieniądze bardzo interesują ludzi, tym bardziej publiczne. Może zważywszy na fakt, że w RD tych pieniędzy jest tak niewiele to zainteresowanie mieszkańców jest tak małe? Frekwencja na poziomie nieco więcej niż 4% musi coś znaczyć. Są oczywiście dzielnice, gdzie więcej osób poszło do głosowania, bo nawet prawie 15% (średnia frekwencja wyniosła niecałe 7%). Warto zaznaczyć, że w głosowaniu do BO 2015 wzięło udział około 20% mieszkańców.

Rada Dzielnicy to od 15 do 21 osób (w zależności od liczby mieszkańców w dzielnicy) wybieranych w powszechnych wyborach w obwodach dzielnic. Każda część dzielnicy ma swojego reprezentanta. RD to grono osób, które może mieć wpływ na całość dzielnicy. Posiedzenia RD są otwarte, więc każdy mieszkaniec w razie chęci lub potrzeby może się pojawić. Problemem z jakim borykają się RD bywa miejsce spotkań. Większość RD nie posiada własnego lokalu z zasobów miasta, dysponując niewielką kwotą raczej nie przeznaczają jej na wynajem. Dlatego spotkania odbywają się w przeróżnych miejscach.

Osobie nieobytej w strukturze miasta może być ciężko znaleźć siedzibę RD, często są to miejsca nie rzucające się w oczy, bywa że tabliczka z informacją nie jest umieszczona przy ciągu komunikacyjnym, a na budynku lub w oknie oddalonych od chodnika czy ulicy. RD nie mają swoich własnych tablic ogłoszeń, nie wydają gazet i ulotek informujących o swojej działalności, dla większości mieszkańców pozostają niewidoczne.

Gdyby chcieć szukać w Internecie instytucji takiej jak RD też trzeba by wiedzieć czego się szuka. RD to oficjalnie jednostka pomocnicza Urzędu Miasta Lublin, ale w ramach strony internetowej urzędu miasta jest tylko krótka informacja o każdej RD, jej skład i funkcje, adres siedziby, kontakt telefoniczny do Przewodniczących oraz terminy dyżurów. Nie ma tutaj informacji o harmonogramie posiedzeń, nie ma sprawozdań, ani planów. Z urzędowej strony dowiadujemy się, że RD istnieje. Niektóre RD prowadzą strony na portalu Facebook, gdzie większość informacji jest publiczna, są i takie, które prowadzą zwykłe strony internetowe – niestety nie jest to powszechne.

Ważne też by radni dzielnicowi mieli chęć służyć pomocą mieszkańcom. Funkcja radnego dzielnicowego jest czysto społeczna, jedynie Przewodniczący/a Zarządu pobiera pensję. Startując w wyborach i podejmując funkcję warto by radni pamiętali, że ich misją jest służyć społeczności dzielnicy, a to powinno przekładać się na otwartość wobec tychże. Zdarzają się osoby, które nie widzą potrzeby szerszego informowania o istnieniu RD i posiedzeniach, sądząc, że potrzebujący sami znajdą informację o RD. W mojej opinii jest to niedopuszczalne.

Wydaje mi się, że dla ożywienia Rad Dzielnic potrzebują one zmienić swoją strategię wobec rezerwy celowej tak, by wydawać ją w większej części na wydarzenia całoroczne, które są w stanie przyciągnąć uwagę mieszkańców. Zintegrowani w ten sposób sąsiedzi mieliby szansę do wzajemnej samopomocy na wielu poziomach. Rady Dzielnic potrzebują przede wszystkim zaistnieć w świadomości lublinian. Wśród członków RD jest wielu doświadczonych społeczników, którzy mogą pomoc w niejednej sprawie. Trzeba jednak, żeby mieszkańcy mieli świadomość, że mogą zwrócić się do RD ze swoimi sprawami, a najpierw muszą wiedzieć, że RD istnieje.

Szymon Furmaniak

Komentarze

komentarzy